czwartek, 30 maja 2013

Razowa tarta jabłkowa

Uff, chwila wytchnienia po trzydniowej wycieczce, więc mogę dodać kolejny przepis! 
Tym razem - tarta jabłkowa na razowym, trochę odchudzonym spodzie.

Przepis już od pewnego czasu czeka na publikację - tartę zrobiłam już około miesiąca temu. Polecam ją przede wszystkim wielbicielom jabłkowych wypieków i osobom, które nie lubią zbyt słodkich ciast.


Liczba porcji: 8 dużych kawałków (przepis na formę o średnicy 32 cm)

Składniki:
Spód tarty:
Mąka pełnoziarnista - 140 g
Mąka pszenna typ 2000 - 150 g
Otręby - 30 g
Jajka - 2 sztuki (130 g)
Serek twarogowy chudy Emilki - 170 g
Cukier trzcinowy - 70 g
Olej - 6 łyżek (30 g)
Proszek do pieczenia - łyżeczka (6 g)

Jabłka:
Kwaskowe jabłka - 4 duże sztuki (840 g)
Cynamon - pół łyżeczki
Goździki - 4 sztuki

Sposób przygotowania:
1. Ze wszystkich składników na spód zagniatam ciasto. Jeśli będzie zbyt mokre - dodaję trochę mąki. Wkładam do lodówki na ok. 30 minut.
2. Połowę jabłek kroję w kostkę i wrzucam do garnka. Dodaję trochę wody, by się nie przypaliły, cynamon, goździki i gotuję, aż będą bardzo miękkie. Można dodać cukier lub miód, ale ja tego nie robię, bo jabłka same w sobie są dla mnie wystarczająco słodkie. Po ugotowaniu pozostawiam do ostygnięcia.
3. Pozostałe jabłka kroję w ćwiartki, a ćwiartki - w plasterki.
4. Formę do tarty spryskuję olejem i rozsmarowuję ręcznikiem papierowym. Całą formę wyklejam przygotowanym wcześniej ciastem.
5. Na wierzch wykładam gotowane jabłka, wyjmuję z nich goździki. Na masę jabłkową wykładam plasterki jabłek - układam je dookoła, zaczynając od zewnątrz tarty.
6. Tartę wkładam do nagrzanego do 180 stopni piekarnika na około 40 minut.
7. Wyjmuję z piekarnika, zostawiam do przestygnięcia i kroję na porcje, posypuje lekko cukrem pudrem - można go wymieszać z cynamonem.




Wartości odżywcze w jednej porcji (195 g):
Kalorie: 285
Białko: 10 g
Tłuszcze: 7 g
Węglowodany: 46 g



sobota, 25 maja 2013

Bułeczki drożdżowe z duszonymi warzywami i serem pleśniowym

Bułeczki, w których jest wszystko to, co lubię - pesto bazyliowe, ser pleśniowy, suszone pomidory, pieczarki i jeszcze wiele innych. 

Szukałam pomysłu na coś, co zastąpi mi kanapki w podróży - czyli będzie łatwe do zabrania ze sobą, nie rozpadnie się po drodze, będzie gotowe do zjedzenia w każdej chwili i przede wszystkim - będzie miało w sobie dużo więcej smaczności, niż zwykła bułka, pozwoli się najeść i nasycić na długo. I udało się!

Wyszło tak smacznie, że danie rozeszło się jak... gorące bułeczki! :)


Liczba porcji: 12 bułeczek

Składniki:
Ciasto:
Mąka żytnia typ 720 - 330 g
Otręby owsiane - 40 g
Mąka pszenna typ 2000 - 200 g
Woda - 2/3 szklanki (200 g)
Mleko - 1/2 szklanki (115 g)
Suche drożdże - 1 saszetka (7 g)
Olej - 2 łyżki (12 g)
Sól - 1 łyżeczka
Cukier - 1/2 łyżeczki
Oregano suszone - 1 łyżeczka
Bazylia suszona - 1 łyżeczka

Farsz:
Cebula - 1 i 1/2 sztuki (280 g)
Pieczarki - 5 sztuk (140 g)
Suszone pomidory - 70 g
Czosnek - 2 ząbki (12 g)
Papryka czerwona - 1/2 sporej sztuki (110 g)
Posiekany szczypiorek - 10 g
Olej - 1 łyżeczka (5 g)
Sól, pieprz, suszone zioła do smaku
Pesto bazyliowe - ok. 30 g
Ser pleśniowy błękitny lazur- 100 g 

Dodatkowo:
Roztrzepane jajko, ziarna sezamu, maku, suszona bazylia - do posypania bułeczek

Sposób przygotowania:
1. Ze wszystkich składników zagniatam ciasto - poszłam trochę na łatwiznę i wszystko wrzuciłam do maszyny do wypieku chleba, gdzie wstępnie składniki się połączyły. Wyjęłam i rękami zagniotłam do końca.
2. Zostawiam do wyrośnięcia na ok. 1 godzinę.
3. Cebulę, czosnek i pieczarki drobno kroję, podsmażam z niewielkim dodatkiem oleju i soli.
4. Kroję paprykę w niedużą kostkę, dodaję do warzyw i duszę na niedużym ogniu pod przykryciem. 
5. Suszone pomidory kroję do warzyw i duszę wszystko razem do miękkości, dodaję ulubione przyprawy do smaku - dałam sól, pieprz i suszone oregano. Zostawiam do ostygnięcia.
6. Ser pleśniowy kroję w bardzo drobną kostkę.
7. Ciasto dzielę na 12 części - lekko rękami formuję walec, z którego odkrajam plastry ciasta.
8. Kawałek ciasta palcami rozgniatam na okrągły, dosyć cienki (na ok. 1/2 cm grubości) placek - ciasto wyszło bardzo plastyczne, więc robiło się to bardzo łatwo. Delikatnie podsypuję mąką, żeby nie przyczepiło się do stolnicy.
9. Na tak przygotowanym placku rozsmarowuję pesto bazyliowe - na całej powierzchni. Następnie na środku kładę dwie łyżeczki warzywnego farszu i posypuję serem pleśniowym. Całość sklejam jak pieroga i formuję rękami podłużne bułeczki. Powtarzam tak z pozostałymi plackami.
10. Zostawiam jeszcze na parę-paręnaście minut do wyrośnięcia. Następnie smaruję roztrzepanym jajkiem i posypuję delikatnie sezamem, makiem i suszoną bazylię.
11. Piekarnik rozgrzewam do 180 stopni. Bułeczki układam na blaszce przykrytej papierem do pieczenia, zostawiając między nimi trochę odstępu (piekłam je na dwie tury).
12. Piekę ok. 25 minut, wyjmuję z piekarnika i na kratce zostawiam do ostygnięcia. Gotowe!

Buły naprawdę mi smakowały do tego spełniły swoją rolę - były w sam raz, żeby się szybko najeść pomiędzy realizacją programu wycieczki.

Jestem z nich tym bardziej dumna, że wypieki nie są moją mocną stroną - pierwszy raz upiekłam coś samodzielnie od deski do deski, nie kierując się zaleceniami z innych przepisów.



Wartości odżywcze w jednej bułeczce (140 g):
Kalorie: 245
Węglowodany: 37 g
Tłuszcze: 7 g
Białka: 8 g


Ostatnio brak mi czasu na cokolwiek, jak to u mnie w maju i czerwcu - wycieczki z dzieciakami na zmianę z innymi pomysłami zabierają mi masę czasu. Więc teraz najwcześniej pojawię się tutaj w czwartek, tak więc - do zobaczenia!

czwartek, 23 maja 2013

Śniadaniowe crunchy z mango i nektarynkowym jogurtem

Zdrowe, pożywne i sycące śniadanie - daje kopa na cały dzień! 
A do tego na słodko, więc zaspokoi moją ochotę na słodkie do końca dnia. 
Wychodzi jedna dosyć spora porcja, która nasyciła mnie na parę dobrych godzin.


Liczba porcji: 1

Składniki:
Jogurt naturalny - mały kubeczek (140 g)
Crunchy naturalne - 20 g
Płatki owsiane - 2 łyżki (10 g)
Siemię lniane - 1 łyżeczka (3 g)
Mango - 70 g
Nektarynka - 2 małe sztuki (145 g)
Kiwi - 1 sztuka (60 g)
Listek mięty, dżem wiśniowy (1 łyżeczka - 10 g) do dekoracji
Odrobina wrzątku

Sposób przygotowania:
1. Do miseczki wrzucam płatki owsiane i siemię lniane, zalewam je odrobiną wrzątku - tak, by płatki trochę namiękły.
2. Do miksera wrzucam obrane kiwi, nektarynki bez pestek i jogurt, miksuję.
3. Kawałek mango bez skórki kroję na drobne kawałki.
4. Do szklanki nakładam kolejno: jogurt, crunchy, mango, jogurt, płatki owsiane z siemieniem, mango, jogurt, resztki mango i crunchy, dżem wiśniowy i listek mięty dla dekoracji.

Polecam dżemy Łowicza 100% owoców - są bez dodatku cukru, dosładzane są sokiem jabłkowym, a zagęszczane dodatkiem pektyny - wydają się dużo zdrowszą opcją od zwykłych dżemów, do tego nie są masakrycznie drogie. Takiego dżemu właśnie użyłam.

Wartości odżywcze w jednej porcji (450 g):
Kalorie: 405
Białko: 12 g
Tłuszcze: 10 g
Węglowodany: 64 g

środa, 22 maja 2013

Kartka

Ostatnie dni u mnie były trochę intensywne i niestety nie miałam czasu na żadne zabawy z papierem. Na szczęście dzisiaj żadnej wycieczki nie mam, następna dopiero pojutrze, więc wczoraj wieczorem mogłam trochę posiedzieć i pobawić się papierem.

W oczy rzuciło mi się Wyzwanie - Paleta Kolorystyczna Craftowego Ogródka,

więc zrobiłam kartkę z myślą o nim. Powstało to, co widać na zdjęciach poniżej:




Jeśli spodobała Ci się ta kartka i chcesz mieć ją na własność - napisz mi maila!

Nie wiem, jak to jest, ale wstępnie pomysł na nią miałam zupełnie inny, ale jak to zwykle u mnie bywa - podczas robienia pomysł trochę się zmienił i powstało coś zupełnie innego.

Tak jak przy poprzedniej pracy - do poszarpania brzegów użyłam pumeksa, do tego różne papiery, wstążki, półperełki, papierowa siateczka, papierowa serwetka, którą potraktowałam czarnym tuszem, dziurkacz narożnikowy, kolorowe tusze i to chyba by było na tyle.

Wstałam dzisiaj wyjątkowo wcześnie, więc kiedy piszę ten post uznać można, że jest jeszcze rano - miłego poranka i dnia więc życzę!

wtorek, 21 maja 2013

Kanapka "na wynos" z grillowanymi warzywami

Dzisiaj kolejny pomysł na nienudną kanapkę do zjedzenia poza domem - tym razem z grillowanymi warzywami, serem pleśniowym i pesto bazyliowym.

Wczoraj otworzyłam słoiczek pesto, więc pewnie teraz będę je dodawać do wszystkiego, coby się nie zmarnowało. Zresztą - uwielbiam je! Pasuje do wszystkiego - do kanapek, tostów, omleta, makaronu, ryżu... Co tylko do głowy przyjdzie.

Dzisiaj znowu wyruszyłam z maluchami na wycieczkę - co prawda długa nie była, bo trwała tylko pół dnia. Ale i na takich wycieczkach staram się coś porządniejszego, niż owoc czy jogurt zjeść, bo jednak przez paręnaście godzin jestem poza domem.

I przyszedł pomysł na kanapkę z warzywami, by nudno nie było - ugrillowałam je, dodałam ulubione pesto, ser pleśniowy i wyszło smakowicie! 

Kanapkę zrobiłam dzisiaj z samego rana, w okolicach piątej rano, więc żeby mieć rano więcej czasu - chleb i warzywa ugrillowałam wczoraj wieczorem. Dzisiaj tylko wszystko poskładałam i kanapka była gotowa do spakowania. I pewnie z powodu wczesnej pory zdjęcia wyszły, jak wyszły - robiłam je jeszcze z zamkniętymi oczami :]


Liczba porcji: 1

Składniki:
Chleb graham - 2 kromki (55 g)
Pesto bazyliowe - płaska łyżka (10 g)
Młoda cukinia - 2 plastry (20 g)
Papryka - jeden pasek (20 g)
Cebula - 2 plastry (15 g)
Listek sałaty
Ser pleśniowy błękitny lazur - 2 cienkie plastry (15 g)
Vegeta do smaku, psiknięcie oleju z rozpylacza

Sposób przygotowania:
1. Kromki chleba smaruję z jednej strony pesto bazyliowym. Kładę je na grilla elektrycznego i delikatnie grilluję z obu stron - tak, by z zewnątrz chleb zrobił się delikatnie chrupiący, a w środku pozostał miękki. Zdejmuję z grilla.
2. Na rozgrzanego grilla kładę warzywa i delikatnie posypuję je vegetą (nie za dużo!). Grilluję do miękkości i zdejmuję z grilla.
3. Na kromkę chleba (stroną z pesto do środka) kładę po kolei: liść sałaty, plaster sera pleśniowego, warzywa, drugą kromkę. I gotowe!

Proponuję na ser położyć warzywa zdjęte prosto z grilla - wtedy delikatnie się w niego wtopią i będzie jeszcze smaczniej!


Wartości odżywcze w jednej kanapce (135 g):
Kalorie: 240
Białko: 10 g
Tłuszcze: 11 g
Węglowodany: 25 g


poniedziałek, 20 maja 2013

Omlet z grillowaną cukinią i pesto bazyliowym

Dzisiejsza kolacja - miała być kanapka z pomidorem i pesto, ale pomysł troszeczkę się zmienić. I powstał omlet z grillowaną cukinią, pomidorem, serem pleśniowym, pesto bazyliowym i suszonym tymiankiem. Pycha!



Liczba porcji: 1

Składniki:
Młoda cukinia - 5 plastrów (55 g)
Pesto bazyliowe - łyżeczka (5 g)
Jajko - 1 sztuka (65 g)
Ser pleśniowy błękitny lazur - dwa bardzo cienkie plastry (15 g)
Pomidor - 3 plastry (30 g)
Vegeta, suszony tymianek, pieprz czosnkowy, sól do smaku
Odrobina oleju

Sposób przygotowania:
1. Rozgrzewam grilla elektrycznego. Kładę na nim plastry cukinii, posypuję je szczyptą vegety.
2. Grilluję przez kilka minut, aż cukinia będzie prawie miękka. Odwracam nieprzyprawioną stroną do góry i na plastrach cukinii rozsmarowuję po odrobinie pesto. Odwracam posmarowaną stroną do dołu i grilluję jeszcze przez chwilę.
3. Rozgrzewam patelnię teflonową. Żeby mieć pewność, że omlet nie przywrze - rozsmarowuję za pomocą ręcznika papierowego odrobinę oleju.
4. Na rozgrzanej patelni rozkładam przekrojone na pół plastry pomidora i cukinię, w miarę blisko siebie. Smażę przez ok. 3-4 minuty. Co chwilę lekko warzywa poruszam drewnianą łopatką, by mieć pewność, że nie przywrą.
5. Na warzywa kładę cienkie plastry sera pleśniowego.
6. W miseczce roztrzepuję jajko i doprawiam - dodałam odrobinę pieprzu czosnkowego i suszonego tymianku. Można dodać odrobinę soli, ale jak na mój smak - ze względu na vegetę, pesto i ser pleśniowy nie jest to konieczne.
7. Roztrzepane jajko wylewam na warzywa, skręcam palnik na minimum, przykrywam i smażę ok. 3-4 minut - aż jajko zupełnie się zetnie. I gotowe!

Od góry omlet wygląda tak...

... a od spodu - tak (tylko w międzyczasie go rozkroiłam, więc trochę stracił kształt)


Wartości odżywcze w jednym omlecie (170 g):
Kalorie: 180
Białko: 12 g
Tłuszcze: 13 g
Węglowodany: 4 g

niedziela, 19 maja 2013

Ryż z kiełkami i grillowanymi tofu i warzywami



Liczba porcji:1 

Składniki:
Ryż 3 kolory  - 40 g
Tofu naturalne - ok. 1/2 opakowania (80 g)
Papryka - 45 g
Młofa cukinia - 65 g
Kiełki na patelnię Stir Fry - 30 g
Czosnek - 2 ząbki (10 g)
Olej z czosnkiem i bazylią - 2 małe łyżeczki (po ok. 5 g)
Sos sojowy - 2 łyżeczki (10 g)
Ziarna sezamu - 1 łyżeczka (4 g)
Sól ziołowa, pieprz, posiekany koperek - do smaku
Rzeżucha do dekoracji

Sposób przygotowania:
1. Ryż gotuję według zaleceń na opakowaniu.
2. Cukinię i paprykę myję, kroję w słupki mniej więcej tej samej wielkości.
3. Tofu kroję w niedużą kostkę.
4. Warzywa i tofu wrzucam do plastikowego pojemniczka, dolewam po łyżeczce oleju i sosu sojowego, siekany koperek, pieprz i odrobinę soli ziołowej. Zamykam pojemnik i przez chwilę nim potrząsam, tak by wszystko razem ładnie się wymieszało.
5. Rozgrzewam grilla elektrycznego i rozkładam na nim równomiernie mieszankę z pojemnika. Grilluję ok. 15 minut co chwilę mieszając - tak, by warzywa zmiękły a tofu się przyrumieniło.
6. Na suchej patelni prażę ziarna sezamu.
7. Obrane ząbki czosnku bardzo drobno siekam. Na patelni rozgrzewam odrobinę oleju (drugą łyżeczkę) i wrzucam czosnek, który smażę, aż się zeszkli.
8. Do czosnku dorzucam kiełki, łyżeczkę sosu sojowego i smażę razem ok. 1-2 minut, cały czas mieszając.
9. Na patelnię dorzucam ryż i smażę ciągle mieszając przez 2-3 minuty.
10. Na talerz wykładam ryż z kiełkami, na środku zostawiając wgłębienie, na które wykładam grillowane tofu i warzywa. Wszystko posypuję uprażonymi ziarnami sezamu i dekoruję rzeżuchą.



Gotowe! Wyszło naprawdę smacznie! Tylko uwaga - radzę do warzyw nie dorzucać zbyt dużo soli, bo w połączeniu z sosem sojowym może wyjść za słono.
Trochę się bałam co z tego wyjdzie, bo jeszcze nigdy nic z takiego tofu nie robiłam... Ale udało się! Wyszło smacznie i sycąco - o to chodziło!




Wartości odżywcze w jednej porcji (295 g):
Kalorie: 390
Białko: 17 g
Tłuszcze: 17 g
Węglowodany: 42 g

piątek, 17 maja 2013

Tarta rabarbarowa

Wczoraj kupiłam kilka gałązek rabarbaru, więc dzisiaj koniecznie musiałam go użyć - powstała tarta rabarbarowa oraz kilka drożdżowych bułeczek. Z bułeczek nie jestem do końca zadowolona, więc na razie nie będę się nimi chwalić - ale jak tylko zrobię lepsze, to oczywiście przepis dodam.

Zapraszam więc na kruchą tartę rabarbarową, oczywiście jak zawsze w zdrowszej wersji - część cukru zastąpiłam miodem, zwykłą mąkę - pełnoziarnistą, dodałam do niej również otręby i zmielone orzechy.
Wyszło naprawdę pysznie! 


Liczba porcji: 8 dużych kawałków (przepis na formę o średnicy 32 cm)

Składniki:
Spód tarty:
Mąka pełnoziarnista Lubella - 250 g
Otręby owsiane - 30 g
Mix orzechów - 50 g
Cukier-puder - 40 g
Miód - 50 g
Margaryna do pieczenia - 125 g
Jajko - 1 sztuka (60 g)

Rabarbarowe nadzienie:
Rabarbar - 370 g + 200 g
Cukier - 30 g
Dżem truskawkowy - 2 łyżki (80 g)
+ cukier-puder do oprószenia  

Sposób przygotowania:
1. Orzechy bardzo drobno mielę za pomocą miksera.
2. Ze wszystkich składników na spód tarty zagniatam  szybko kruche ciasto i wkładam na ok. pół godziny do lodówki.
3. Pierwszą część rabarbaru (370 g) gotuję wraz z cukrem aż zmięknie, dolewam trochę wody, by się nie przypalił. Jeśli ugotowany rabarbar będzie dosyć rzadki - gotuję, aż się trochę odparuje. Zostawiam do ostudzenia.
4. Gdy ugotowany rabarbar ostygnie - dodaję dżem truskawkowy i dokładnie mieszam. Jeśli całość będzie jeszcze za mało słodka czy za kwaśna - dodaję jeszcze trochę dżemu.
5. Drugą część rabarbaru (200 g) kroję na nie za duże kawałki.
6. Formę do tarty spryskuję olejem i rozsmarowuję go dokładnie ręcznikiem papierowym.
7. Wypełniam formę schłodzonym kruchym ciastem - można je rozwałkować i takie dopasować do formy. Ja jednak od jakieś czasu zawsze po prostu ciasto rwę na mniejsze kawałki i wyklejam nimi formę - najpierw dookoła krawędzie, a potem środek. 
8. Gdy ciasto będzie już w formie - dziobię je w kliku miejscach widelcem, by podczas pieczenia powietrze miało którędy spod niego uciec - dzięki temu będzie równe i nie będą robić się pęcherze powietrza.
9. Na ciasto wykładam ugotowany rabarbar wymieszany na wierch, na to rozrzucam kawałki pokrojonego rabarbaru. Całość delikatnie oprószam cukrem-pudrem.
10. Ciasto przykrywam folią aluminiową i wkładam do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 30 minut. Po upływie tego czasu zdejmuję folię i piekę jeszcze ok. 10-15 minut.
11. Po pieczeniu wyjmuję z piekarnika i zostawiam do ostygnięcia. Gdy wystygnie - można jeszcze trochę posypać cukrem-pudrem, ja udekorowałam dodatkowo listkami mięty.

Ogólnie bałam się, że albo całość będzie za kwaśna, albo rabarbar nie zmięknie. Na szczęście dzięki temu, że tarta piekła się pod przykryciem - miękkość wyszła odpowiednia. 
Całość w smaku jest kwaskowata, ale nie jest za kwaśna - gdyby jednak tak było to odrobina cukru-pudru na pewno pomoże!


Wartości odżywcze w jednej porcji (160 g):
Kalorie: 365
Białko: 8 g
Tłuszcze: 17 g
Węglowodany: 44 g


Zielona z motylem i kwiatkami

Dzisiaj pierwszy raz zrobiłam kartkę opierając się na mapce. I powiem, że jestem całkiem z pracy zadowolona - zrobienie jej pochłonęło masę czasu, ale też się tego i owego nauczyłam. 

Postanowiłam wziąć udział w wyzwaniu bloga Diabelski Młyn, więc opierałam się na wytycznych tego zadania tworząc kartkę.
(A że kartka jest w zielonej kolorystyce - zgłaszam ją również do wyzwania Silesian Craft)

I jeszcze uzasadnienie wyboru papierów: miały być papiery ulubione - ja takich jeszcze nie mam. Ale wybrałam głównie zielone, bo oprócz tego, że ostatnio strasznie mi się podobają, to jak wiadomo - zielony to kolor nadziei. A ja w końcu mam nadzieję, że będzie dobrze i chociaż część rzeczy zacznie mi się układać tak, jakbym chciała.

Przyszła dzisiaj paczka z kilkoma stempelkami - jeden z nich koniecznie oczywiście musiałam wykorzystać, więc napis jest zrobiony stemplem :]

Postrzępione i wytarte boki zrobiłam w prosty sposób (pewnie każdemu znany) - pocierałam dosyć intensywnie wilgotnym pumeksem, następnie krawędzie (zanim wyschły) palcami zrolowałam do góry. Nie wiem, czy na zdjęciach to widać, ale dało to całkiem fajny efekt postarzałej i postrzępionej kartki.

A użyte kwiatki to bonusy, które dostałam od Magicznej Kartki przy ostatnim zamówieniu - dziękuję za nie! Wycięłam je i powyginałam, by zrobiły się trochę bardziej przestrzenne.

Oprócz tego - często i gęsto użyłam piankową taśmę klejącą, dzięki temu całość stała się bardziej przestrzenna, co mi się nawet bardzo spodobało.

A zielony papier, który jest z przodu - miał być kremowy, ale trochę mi się przybrudził dzielonym tuszem, więc... cały ostemplowałam utuszowanymi palcami. Efekt bardzo mi się podoba!

Całość prezentuje się tak (znowu blogger nie chce zdjęć wczytywać, więc jeśli jutro mi się uda - dodam jeszcze kilka):





Jeśli spodobała Ci się ta kartka i chcesz mieć ją na własność - napisz mi maila!

Użyte materiały:
- zielone papiery od Magicznej Kartki,
- kwiatki-gratisy od Magicznej Kartki,
- beżowy papier z zawijasami i zielony z drobnymi kwiatkami z kolekcji Marianne Design A5 Dark Vintage,
- perełki w płynie,
- wydrukowany motyl,
- zielone i czarny tusze,
- beżowa wstążka satynowa,
- stempel gumowy z napisem,
- zielony cienkopis,
- klej, nożyczki, dwustronna taśma piankowa, taśma dwustronna, trymer do papieru 


czwartek, 16 maja 2013

Beżowa z kwiatkiem

Nie udało mi się wczoraj dodać tego posta, sił chyba zabrakło, dodaję więc teraz :] Powoli kończą mi się gotowce, a czasu na przygotowanie nowych rzeczy i potraw, zrobienie i przygotowanie zdjęć, napisanie nowego posta - coraz mniej. Nic to, nie narzekam, bo to dobrze!

Kartka z kwiatkiem, w odcieniach beżu i brązu. Mi się podoba (chociaż narożników mogłam już nie robić).

Jeśli spodobała Ci się ta kartka i chcesz mieć ją na własność - napisz mi maila!


Użyte materiały:
- papiery ozdobne,
- papier z motywem kwiatowym,
- półperełki,
- dziurkacz brzegowy,
- złote literki,
- dziurkacz narożnikowy
- wstążka satynowa.

wtorek, 14 maja 2013

Placuszki jabłkowo-otrębowe z sosem jogurtowym

Na drugie śniadanie planowałam zjeść po prostu jabłko i jogurt. Ale jak to u mnie dosyć często się zdarza - pomysł ewoluował i wyszły jabłkowo-otrębowe placuszki. 
Posiłek owocowy i sycący - tak jak lubię!



Liczba porcji: 4 placuszki

Składniki:
Placki:
Jabłko - 1 średnia sztuka (140 g)
Mąka pełnoziarnista - dwie łyżki (40 g)
Otręby pszenne - dwie łyżki (10 g)
Siemię lniane - łyżeczka (3 g)
Jajko - 1 sztuka (60 g)
Serek twarogowy chudy - 1 łyżka (40 g)
Mleko - odrobina do rozrzedzenia (20 g)
Proszek do pieczenia - szczypta
Cynamon - do smaku

Sos jogurtowy: (wyszło go trochę za dużo, więc można zmniejszyć ilość jogurtu)
Jogurt naturalny gęsty - 135 g 
Cynamon - szczypta
Miód - pół łyżeczki (5 g)
Mięta - kilka listków

Sposób przygotowania:
1. Jabłko myję, obieram, dzielę na ćwiartki i ścieram na tarce o dużych oczkach.
2. Dodaję do nich pozostałe składniki (oprócz mleka) i dokładnie mieszam. Jeśli całość wyjdzie za gęsta - dolewam mleka.
3. Rozgrzewam patelnię i rozsmarowuję na niej kilka kropli oleju ręcznikiem papierowym.
4. Wykładam na patelnię masę, formując cztery nie za duże placuszki. Skręcam palnik i smażę placuszki pod przykryciem po ok. 7-10 minut z każdej strony, aż się przyrumienią.
5. W międzyczasie przygotowuję sos - do jogurtu dodaję miód, cynamon i posiekane liście mięty, dokładnie mieszam.
6. Wykładam usmażone placuszki na talerz, polewam delikatnie sosem i gotowe! Można na wierzchu posypać odrobinę cukrem pudrem (chociaż dla mnie bez tego placuszki były wystarczająco słodkie) lub cynamonem.



Niestety same owoce sycą mnie jedynie na chwilę, stąd pomysł, by je trochę wzmocnić - i myślę, że się udało, po posiłku byłam dosyć długo najedzona!


Pierwszy raz robiłam placki na słodko i myślę, że wyszły całkiem dobrze! Należę do tych osób, które lubią "nie za słodkie" słodkości - dlatego osobom, które lubią sobie dosłodzić - polecam dodać trochę więcej miodu do jogurtowego sosu, a nawet do jabłkowej masy.


Wartości odżywcze w jednym placku z sosem (105 g):
Kalorie: 115
Białko: 6 g
Tłuszcze: 3 g
Węglowodany: 16 g

poniedziałek, 13 maja 2013

Coś z niczego: stempel-kwiatek z silikonowej foremki do muffinów

Dzisiaj kolejny pomysł na wykorzystanie czegoś przeznaczonego do innych celów w scrapbookingu, czyli silikonowych foremek do muffinów.

Foremki jakiś czas temu kupiłam w Ikei - 1 zestaw to 6 foremek, po dwie w każdym kolorze. Kosztowały ok. 7-8 zł, kupiłam dwa zestawy. Do wszelkich babeczek sprawdzają się fantastycznie!
I tak, sprzątając po ostatnich wypiekach, rzuciło mi się w oczy, że ich spód ma dosyć ciekawy kształt, który można wykorzystać. Ale po kolei!

Użyte rzeczy: trzy foremki do muffinów, kolorowe tusze, blok techniczny.

Tutaj widać mniej więcej spód foremek - czyli całkiem ładne kwiatki!

Nakładam na nie dokładnie tusz...

... odciskam na kartce...

... i wzór wychodzi właśnie taki!

Czynność kilkakrotnie powtarzam, zostawiam do wyschnięcia...

... i powstały papier wykorzystuję do zrobienia takiej właśnie kartki.

Jeśli spodobała Ci się ta kartka i chcesz mieć ją na własność - napisz mi maila!

Gotowe! Proste i (przynajmniej tak mi się wydaje) efektowne!
Teraz cały czas rozglądam się po innych przedmiotach, które mogę w podobny sposób wykorzystać!

Użyte materiały:
- zielony blok techniczny,
- papier w kwiatki,
- dziurkacz brzegowy,
- dziurkacz narożny,
- kolorowa taśma klejąca, 
- papierowa taśma w kratkę,
- naklejki-literki,
- materiałowa kokardka.

niedziela, 12 maja 2013

Owsianka miodowa z pomarańczą

Oj, po całym dniu łażenia nogi z chęcią by mi odpadły. Nic nowego dzisiaj nie zdążyłam upichcić, więc przepis-gotowiec sprzed chyba tygodnia - i być może jutrzejsze śniadanie.

Pomysł na śniadanie - warstwowa owsianka z pomarańczą, serkiem twarogowym i orzechami nerkowca. Dodatkowo miód, który całość uzupełnił i dopełnił kwaskowy smak pomarańczy. 


Liczba porcji: 1

Składniki:
Płatki owsiane błyskawiczne - 40 g (3 łyżki)
Miód - łyżka (15 g)
Pomarańcza - 1 średnia sztuka (110 g)
Serek twarogowy chudy - 55 g (łyżka i łyżeczka)
Nerkowce - garstka (10 g) 
Gorąca woda - do zalania płatków owsianych

Sposób przygotowania:
1. Płatki owsiane zalewam gorącą wodą - tak, by je nią przykryć (u mnie to było ok. 65 g), dodaję  łyżkę miodu i dokładnie mieszam.
2. Pomarańczę myję, obieram, rozdzielam na ćwiartki i każdą kroję na mniejsze kawałki.
3. Orzechy rozdrabniam.
4. Do naczynia wkładam kolejno: połowę płatków owsianych, łyżkę serka twarogowego, połowę pomarańczy, resztę płatków owsianych (wraz z wodą, która z nich została), drugą połowę pomarańczy, łyżeczkę serka i rozdrobnione orzechy. Gotowe!
Wyszło smacznie, ale następnym razem - dodatkowo jeszcze w jakiś sposób doprawię sam twarożek. Płatki owsiane na początku chciałam dokładnie odsączyć, ale tego nie zrobiłam - po nałożeniu drugiej ich warstwy dwie-trzy łyżki słodkiej wody, która w naczyniu została wlałam do pucharka. Dobry pomysł, bo połączyła się z twarożkiem. Polecam!

Wartości odżywcze w jednej porcji (295 g):
Kalorie: 340
Białko: 13 g
Tłuszcze: 8 g
Węglowodany: 55 g

sobota, 11 maja 2013

Z kwiatkiem

Uff, cały dzień zabaw z dzieciakami za mną - nie bardzo mam czas na przygotowanie nowego posta (a chcę póki co dodawać coś codziennie), więc skorzystam z gotowca, czyli wpisu przygotowanego "na zaś" - dzisiaj kartka z kwiatkiem!

Kartka z życzeniami z kwiatkiem - jak zwykle koncepcję miałam inną i zmieniła się w trakcie realizacji. Ale powiem, że całkiem mi się podoba - pierwszy raz takiego kwiatka robiłam i całkiem mi się podoba!

Przepis na kwiatka nie jest skomplikowany - na bloku technicznym narysowałam łezkę, która posłużyła za szablon płatka kwiatka. Wycięłam ją i odrysowałam dziesięć razy na kolorowym, sztywnym kartonie - była to resztka jakiejś starej pocztówki, którą zachowałam na przyszłość z myślą, że się przyda. I się przydała!

Płatki lekko pozaginałam na całej długości do góry. Poprzyklejałam je na małe tekturowe kółeczko, na środku przykleiłam półperełkę i kwiatek gotowy!

Jeśli spodobała Ci się ta kartka i chcesz mieć ją na własność - napisz mi maila!


Materiały, których użyłam:
- baza do kartek,
- ścinki papierów,
- dziurkacz zaokrąglający rogi,
- purpurowe półperełki,
- kolorowy tusz,
- wstążka,
- srebrne naklejki z napisami,
- klej, nożyczki, trymer do papieru.

piątek, 10 maja 2013

Spaghetti z cukinią i pomidorem

Ostatnio przyszła mi ochota na makaron. I na cukinię. I na ser feta. W efekcie - powstało spaghetti z tartą cukinią i pomidorem, posypane rozdrobnioną fetą. Pycha!


Liczba porcji: 1

Składniki:
Młoda cukinia - 1/2 sztuki (90 g)
Cebula - 1/2 średniej sztuki (60 g)
Czosnek - 2 ząbki (12 g)
Szpinak mrożony - 60 g
Pomidor - 1 średnia sztuka (180 g)
Makaron razowy spaghetti - 40 g
Ser feta - 1 mały plaster - 20 g
Olej - 1 łyżeczka (5 g)
Sól, pieprz, suszona bazylia do smaku

Sposób przygotowania:
1. Makaron gotuję al dente według wskazówek na opakowaniu.
2. Umytą i nieobraną młodą cukinię ścieram na tarce o dużych oczkach.
3. Czosnek drobno siekam, cebulę kroję w sporą kostkę, szklę je na odrobinie oleju z dodatkiem szczypty soli. Dodaję cukinię i szpinak, przykręcam i duszę na małym ogniu co chwilę mieszając przez 10 minut, aż szpinak się rozmrozi i cukinia zmięknie.
4. Pomidora myję, nacinam na krzyż i sparzam wrzątkiem, obieram ze skórki. Pół pomidora kroję w drobną kostkę, dorzucam do warzyw i duszę, aż pomidor się rozpadnie.
5. Drugą połówkę pomidora kroję w większą kostkę i dodaję do duszonych warzyw. Doprawiam do smaku solą, pieprzem i suszoną bazylią, dodaję ugotowany makaron i dokładnie mieszam, duszę razem 3-4 minuty.
6. Całość wykładam na talerz i posypuję na wierzchu rozdrobnioną fetę. Gotowe!


Wartości odżywcze w jednej porcji (465 g):
Kalorie: 325
Białko: 13 g
Tłuszcze: 9 g
Węglowodany: 44 g

czwartek, 9 maja 2013

Muzyczna kartka urodzinowa

Kartka powstała, ponieważ chciałam wykorzystać stempel, którego posiadaczem stałam się jakiś czas temu, czyli pięciolinię - widać go na krawędziach. 
Do tego papier z nutami, perełki w płynie, dziurkacz ozdobny i gotowe! Trochę przesadziłam ze srebrnym tuszem, którym przeciągnęłam życzenia na kartce, ale efekt końcowy i tak mi się podoba.

Jeśli spodobała Ci się ta kartka i chcesz mieć ją na własność - napisz mi maila!


Użyte materiały:
- blok techniczny,
- papier z nutami,
- kartka z wydrukowanymi życzeniami,
- stempel pięciolinia,
- tusze czarny i srebrny,
- perełki w płynie,
- dziurkacz brzegowy,
- klej, nożyczki, taśma dwustronna.


środa, 8 maja 2013

Pasta rybno-jajeczna

Uff, burza dała nam wczoraj popalić - przez całą noc nie miałam prądu, rano po wyjściu z domu znalazła się przyczyna - na kablach leżała... zwalona brzoza .
Dopiero do domu dotarłam, pora więc dodać jakiś przepis - przyznam, że przepisowe posty przygotowuję wcześniej i mam zawsze kilka w zapasie. Ale że ostatnio i internet (który mocno szwankował i nie dawał możliwości przygotowania posta) i pogoda coś nie służą - mam gotowy jeden, jedyny przepis.

Zapraszam więc na pastę rybno-jajeczną.
A właściwie rybno-serowo-jajeczną.

Zrobiłam ją z powodów czysto ekonomicznych - w lodówce miałam serki wiejskie i rybę wędzoną, którą trzeba było szybko wykorzystać, bo koniec ich terminu ważności zbliżał się wielkimi krokami. 
Jak dla mnie - wyszło bardzo smacznie! Na tyle smacznie, że z całej michy na drugi dzień nie zostało dla mnie nic na śniadanie...



Liczba porcji: ok. 18 (1 porcja = 1 łyżka)

Składniki:
Serek wiejski lekki - 2 opakowania (300 g)
Jajka - 3 sztuki (190 g)
Makrela wędzona - 60 g
Łosoś wędzony - 60 g
Cebula - 1 sztuka (150 g)
Jogo-majo Winiary - 3 łyżki (65 g)
Posiekany koperek - 2 łyżki (7 g)
Sól ziołowa - 1/2 łyżeczki 
Pieprz świeżo mielony - 1/2 łyżeczki

Sposób przygotowania:
1. Jajka gotuję na twardo.
2. Do blendera wrzucam serki wiejskie, ryby wędzone, obrane jajka i obraną cebulę, wszystko dokładnie miksuję na gładką masę.
3. Do całości dodaję koperek, jogo-majo, sól ziołową i pieprz do smaku - w składnikach podałam proporcje, jakie ja użyłam. Ale wiadomo - każdy ma inny smak, więc tym lepiej się nie kierować i doprawić według własnych upodobań. 
4. Miksuję, by wszystkie składniki dokładnie się połączyły.
5. Przekładam do miski i gotowe! Podaję z dowolnym pieczywem - ja zjadłam z waflami ryżowymi. 

Pasta jest baaaaardzo sycąca! Zjadłam dwa wafle ryżowe z nią i się najadłam na parę godzin. Dokładnie dwie takie kanapki jak na zdjęciu - na wierzchu położyłam plasterki ogórka małosolnego i posypałam koperkiem.


Wartości odżywcze w jednej porcji (45 g):
Kalorie: 60
Białko: 5 g
Tłuszcze: 4 g
Węglowodany: 2 g

poniedziałek, 6 maja 2013

Coś z niczego: stempel-maska serca

Lubię gotować. I lubię piec ciasta i ciasteczka. A szczególnie - uwielbiam, gdy na Boże Narodzenie piekę fury pierniczków w różnych kształtach, które potem na różne sposoby dekoruję.

I właśnie przypominając sobie, czym i w jaki sposób podczas zeszłorocznych świąt dekorowałam moje pierniczki - wpadł mi do głowy pewien pomysł. Do dekorowania używam wszystkich cudów, jakie tylko mi w ręce wpadną. Wśród nich były czekoladki-serduszka znanego wszystkim doktora od wypieków i słodkości. Pakowane są w taki sposób, by się nie uszkodziły - w takich szablonach, które po zużyciu czekoladek sobie zostawiłam.

I postanowiłam wykorzystać je do czegoś zupełnie z kucharzeniem nie związanego. A dokładniej - do stemplowania!

 Chodzi mi dokładnie o coś takiego:

Wygląda to tak: z jednej strony widać spód czekoladowych serduszek, z drugiej - jak foremka wygląda. W opakowaniu są trzy arkusze dekoracji: dwa z czekolady deserowej i jeden z białej.

Ale słodkości odkładam na bok i biorę się za malowanie.
Wystającą część szablonu tuszuję (małe gąbki z tuszem nadają się idealnie do zabarwienia każdego serduszka z osobna) - robię to naciskając gąbką na wzór:

Kilka serduszek zabarwiam innymi kolorami:

Pomalowany szablon przykładam do kartki i dokładnie odciskam każde serduszko - ja każde dokładnie docisnęła w środku zamkniętym długopisem. Wzór na kartce wyszedł tak:

A kolejne podejście - wygląda tak:

Jeszcze oba razem:

W ramach wykorzystania stworzonego w ten sposób papieru - zrobiłam na szybko taką (bardzo walentynkową, chociaż pora już nie ta) kartkę:

I gotowe! A co ważne - arkusze są plastikowe, więc po użyciu wystarczy je spłukać ciepłą wodą i można korzystać z nich dalej!

Jeśli spodobała Ci się ta kartka i chcesz mieć ją na własność - napisz mi maila!

Jak widać - prosty przedmiot (w zasadzie pozostałość po czymś innym), który powinien trafić do kosza na śmieci - zyskuje swoje drugie zastosowanie!